Wycieczka do Fabryki Bombek w Kętrzynie 03.12.2015  

03.12.2015 Wycieczka do Fabryki Bombek w Kętrzynie

Dnia 3 grudnia o godz 10.00 dzieci z przedszkola Niepublicznego Słoneczna Kraina wraz z wychowawcami i opiekunami wybrali się autobusem do wytwórni ozdób choinkowych
w Kętrzynie. Św. Mikołaj ma tam swój Konsulat, który można odwiedzać cały rok. Mieści się on w starej fabryce bombek i w środku wygląda tak jakby Święta Bożego Narodzenia nigdy się tam nie kończyły. Wszędzie stoją pięknie ozdobione choinki i kosze pełne różnokolorowych bombek, a w tle słychać świąteczne piosenki śpiewane przez samego Rudolfa Czerwononosego.

Zwiedzanie zaczęliśmy od fabryki, w której pomocnicy Świętego Mikołaja przygotowują piękne bombki. Wszystko robi się tam własnoręcznie. Najpierw Pan Zygmunt pokazał nam, w jaki sposób ze szklanej rurki powstają bombki o różnych kształtach. Były kule, owale, kule z wgłębieniami, szyszki, bombki o wydłużonych końcach, bałwanki, ale furorę zrobił łabędź. Ze zwykłej rurki na naszych oczach powstał piękny łabędź. Sami mogliśmy spróbować wydmuchać swoją własną bombkę, i przyznam szczerze, że nasze dzieła nie wyszły nam najlepiej. Choć i tak byliśmy z siebie dumni, że podołaliśmy temu zadaniu. Takie cuda tworzy się w temperaturze 700 stopni C.


Następnym etapem produkcji jest ozdabianie i tu można wykazać się kreatywnością. Oczywiście każdy z nas dostał 2 bombki i mógł je sam udekorować. To była z całą pewnością jedna z najprzyjemniejszych części naszej wizyty w Konsulacie. Rodzice chyba bawili się równie dobrze jak dzieci. Do dyspozycji mieliśmy klej i różnokolorowy brokat, biały puszek, a także maszynę, z której wychodziły piękne, czerwone i zielone pluszowe bombki. Trzeba było oczywiście po ozdobieniu pozostawić je na kilkanaście minut w specjalnym miejscu do wyschnięcia, ale ten czas wykorzystaliśmy na zwiedzanie muzeum bombek mieszczącym się piętro wyżej. Ale zanim wybraliśmy się na górę przyszedł po nas Św. Mikołaj i poprosił, aby każde dziecko napisało bądź narysowało list do Mikołaja. 

 Widzieliśmy szklane kotki, łabędzie, a nawet laleczki-aniołki. Na specjalnej wystawie można było zobaczyć najstarsze, prawie 60-letnie bombki. Najbardziej dzieci były zachwycone królową lodu- Elzą. Miała piękną srebrzystą suknię ze szklanych bombek i otaczały ją zamienione w lód zwierzęta, oczywiście wykonane ze szkła. Po obejrzeniu muzeum wróciliśmy do pozostawionych bombek aby je dokończyć. Pani poobcinała końcówki w każdej bombce a pan Zygmunt włożył zawieszki, panie zapakowały każdą bombkę dzieci w foliowe torebki i podpisały ich imieniem, wszystkie nasze ozdoby trafiły do dużego kartonu. Na koniec mogliśmy jeszcze z dziećmi zajrzeć do przyzakładowego sklepiku i zakupić bombkę do domu. Podczas powrotu do domu prawie wszystkie dzieci smacznie spały. Do przedszkola wróciliśmy ok godz.16. Wszystkie dzieci zjadły przepyszny ciepły obiad i wraz z rodzicami i z bombkami w rączce poszły do domu.